Historia jednego zdjęcia – minirampa w Pleszewie

Na pierwszy rzut oka to zwykłe grupowe zdjęcie kilku skejtów. Ot, wakacyjna pocztówka sprzed lat. Kadr jak tysiące innych. A jednak opowiada historię lokalnej ekipy, która dzięki swojej determinacji doczekała się własnej, wymarzonej rampy. Z czasem okazało się, że to właśnie ona stała się miejscem, które na trwałe połączyło kilka pleszewskich nazwisk z historią polskiej deskorolki.

Pleszew to średniej wielkości miasto w południowej Wielkopolsce. Dojedziemy tam z Poznania krajową jedenastką. Niegdyś nieformalna stolica polskiego przemysłu kotłów grzewczych. To tam dorastali m.in. Emil Dera i Mateusz Kałużny, dla których skateboarding stał się sensem życia. Emil od lat, oprócz jazdy na deskorolce, projektuje grafiki deskorolkowe. Większość grafik Nibiru Skateboards to właśnie jego prace. Mateusz dzięki swojej zajawce został trenerem polskiej reprezentacji w kategorii Park. Od lat organizuje w swoim rodzinnym mieście zawody Depreszyn Seszyn, które w ostatnim czasie przeobraziły się w mały festiwal deskorolkowy. To właśnie jego poprosiłem o opowiedzenie mi historii tego miejsca.

„Pamiętam, że w okolicach roku 2004 lub 2005 ktoś z naszej sceny, prawdopodobnie Mid – Michał, kuzyn Eltona – Macieja, dał znać, że jakiś radny z Pleszewa, chcąc zrobić coś dobrego dla młodej społeczności, a przy okazji zbudować sobie elektorat” – wspomina Mateusz. Ówczesna ekipa z Pleszewa to było piętnaście lub dwadzieścia osób, z czego może dwie z nich były pełnoletnie. Lokalnym samorządowcom to nie przeszkadzało.

„Dostaliśmy informację o tym, że są środki na minirampę, a także, że jest już dogadane miejsce, gdzie rampa miałaby stać. Środków było około 5000 zł, co na tamte czasy było sporą kwotą, a rampa miała stanąć w ogródku jordanowskim w Pleszewie. Oczywiście mieliśmy świadomość, że ta kwota może nie wystarczyć na zamówienie u wiodących wówczas firm na rynku, dlatego zdecydowaliśmy się zbudować ją w oparciu o lokalną firmę stolarską”. Pomysł zakładał zrobienie niestandardowej, jak na tamte czasy, rampy o półkach różnej wysokości.

Od prawej: Emil Dera, Mateusz Okoniewski, Maciej Biernacki (?), Mateusz Kałużny, Bartek Madaliński

Od prawej: Emil Dera, Mateusz Okoniewski, Kuba Biernacki (?), Mateusz Kałużny, Bartek Madaliński

„Udaliśmy się w składzie: Maciej, Michał i ja, do lokalnej stolarni „Drewko”, którą serdecznie pozdrawiam, aby omówić, co dokładnie chcemy zbudować i ze wstępnym planem umówiliśmy się na rozpoczęcie prac. Najciekawsze, co pamiętam, było to, że bez żadnego doświadczenia, bez żadnej wiedzy, na oko dobraliśmy kąty i odległości, no i można się domyślić, jaki był tego efekt” – kontynuuje Mateusz.

Rampa miała przesadnie strome kąty, widać to zresztą bardzo dobrze na zdjęciu, dlatego jazda po niej była prawdziwym wyzwaniem. „Oczywiście ta jazda to była bardziej walką o otrzymanie równowagi. W tamtych czasach jeździło się raczej na sztywnych truckach, często też wątpliwej jakości – była taka polska marka, która pozostawiała sporo do życzenia. Generalnie udawało się na niej robić jakieś pojedyncze tricki, ciężko było o normalną minirampową sesję, ze względu na krótki flat i strome kąty. Co ciekawe, rampa wytrzymała około 10 lat, z jednorazowo wymienioną sklejką. Zawsze jak wspominam tę rampę, zastanawiam się, jakby to było pojeździć na niej dzisiaj. Mam wrażenie, że byłoby to bardzo ciekawe doświadczenie. Rampa była dobrym dodatkiem i urozmaiceniem ówczesnej sceny deskorolkowej w Pleszewie” – podsumowuje Mateusz.

Obecnie Pleszew kojarzony jest z przywołanymi już zawodami. Pierwsza edycja odbyła się w 2010 r. i po latach przerwy powróciła w 2021 r., kiedy w Pleszewie powstał zupełnie nowy skatepark. Jednak Depreszyn Seszyn to nie tylko zwykłe zawody na parku. Dzięki współpracy z Zajezdnią Kultury i Szplin Ramps zawodnicy mogą jeździć na specjalnie wybudowanych przeszkodach w starej parowozowni. Patrząc dzisiaj na zdjęcie ekipy stojącej przed pleszewską minirampą, trudno nie zauważyć pewnej ciągłości. Miejsce, które powstało dzięki determinacji grupy młodych skejtów, było jednym z elementów historii sceny, która po latach doczekała się wydarzenia jedynego w swoim rodzaju – zawodów, podczas których można skakać przez pociąg.

Bookmark the permalink.

Comments are closed.