Nartowrotki ROLFRON – korzenie polskiego skateboardingu

Kiedy pięć lat temu rozpoczynałem swoją przygodę z popularyzacją historii polskiej deskorolki nawet przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś zacznę kolekcjonować stare polskie deski. Wszystko zaczęło się od pewnej aukcji w Internecie, gdzie ktoś wrzucił nigdy nieodpakowane, plastikowe deski marki ROLFRON.  Według sprzedającego, który podawał się za przyjaciela rodziny producenta, deski miały być produkowane pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku. Nie pozostawało mi nic innego, jak tylko sprawdzić czy to prawda. Nic o nich kompletnie nie wiedziałem, ale z miejsca zrozumiałem, że za wszelką cenę muszę mieć chociaż jedną z nich. Udało mi się wygrać licytację i już po kilku dniach dotarł do mniej mój pomarańczowy egzemplarz.

ROLFRON marchewa fot. Bartek Adamowski

Deskorolka zapakowana była w gruby foliowy worek, pamiętający czasy minionej epoki. W jego wnętrzu znajdowała się pomarańczowa niczym marchewka deskorolka, która ku mojemu zaskoczeniu miała wyprofilowany zarówno tail, jak i nose – rzecz zupełnie niespotykana wśród deskorolek z tamtych lat, chociażby patrząc na stare zdjęcia. Sam blat to tak naprawdę zarówno deska, jak i „fabrycznie” wbudowane plastikowe base plate’y, dodatkowo wzmocnione metalowymi wspornikami w okolicy pivotów. Do deski przymocowane są metalowe trucki z napisem „ROLFRON”, a na ich końcach gumowe kółka z napisami Myszków. Na szczególną uwagę zasługuje górna część blatu, z wytłoczonym napisem „ROLFRON”, symbolem „M” (przypuszczalnie od nazwy miejscowości, w której ją wyprodukowano) oraz, co chyba najciekawsze w całej deskorolce, oryginalna, papierowa etykieta z nazwą produktu oraz producentem. Po jej lekturze łatwo zauważyć, że nie mamy do czynienia z deskorolką, lecz NARTOWROTKĄ (!) wyprodukowaną przez Zakład Ślusarski Tomasza Froncisza. Postanowiłem odszukać pana Tomasza i dowiedzieć się jaka była historia nartowrotek ROLFRON.

ROLFRON marchewa fot. Bartek Adamowski

ROLFRON – wersja pancerna z blachy pokrytej gumą fot. Internet

Swoje poszukiwania rozpocząłem od kontaktu ze sprzedającym, przecież skądś musiał mieć te deskorolki. Z informacji, które mi udzielił dowiedziałem się jedynie, że zakład, w którym je produkowano miał ponad sto lat i zajmował się kowalstwem artystycznym. Więcej szczegółów mi nie udzielił, trochę tak jakby się bał, że dogadam się z kimś z rodziny i odkupię wszystkie deski. Od początku nie miałem takich zamiarów. Wkrótce po tym udało mi się znaleźć adres mailowy do Pawła Froncisza, który jak się potem okazało jest wnukiem Stanisława Froncisza, mistrza ślusarskiego z Myszkowa. To właśnie on, wraz ze swoim synem Tomaszem rozpoczęli pod koniec lat 70-tych produkcję jednych z pierwszych w naszym kraju deskorolek, wówczas nazywanych jeszcze nartowrotkami. Nazwa ROLFRON miała oczywiście ścisły związek z nazwiskiem Froncisz. Pierwsze prototypy robione były ze sklejki. Później do produkcji weszły deski z blachy powlekanej gumą i plastikowymi kółkami. Aż w końcu w zakładzie pojawiła się forma do wtryskarki i zaczęto wytwarzać deski z plastiku. Zmianie uległ również kształt kółek – stały się beczułkowate, a także materiał, z którego je wytwarzano – była to guma. Jak wspomina Paweł Froncisz, w latach 80-tych popyt na deski był w naszym kraju bardzo duży (wbrew krążącej powszechnie opinii). Tomasz Froncisz dystrybuował swoje nartowrotki na terenie całej Polski, m.in.  do Zakopanego, Sopotu i Przemyśla. Produkt był na tyle popularny, że doczekał się nawet własnej reklamy w formie plakatów. Jeden z nich zachował się do naszych czasów i mogę zaryzykować stwierdzenie, że w 99% jest to najstarsza polska reklama deskorolki (dostępna na końcu artykułu).

Francuski ROLLET fot. Internet

Gdy w 2017 roku na jednej ze stron z ogłoszeniami natrafiłem na bardzo zniszczonego ROLFRON-a z blachy stwierdziłem, że nie opłaca się go kupować i teraz tego bardzo żałuję. W swojej kolekcji do tej pory miałem dwie deski marki ROLFRON. Wspomnianą pomarańczową oraz drugą, popielatą – kupioną w Szczecinie za śmieszne pieniądze. U siebie zachowałem tylko pomarańczową. Tę drugą podarowałem Mateuszowi Gmysowi wierząc, że jej obecność u niego natchnie go do produkcji jeszcze lepszych deskorolek.

Temat ROLFRON-ów uważam za nadal otwarty. Wciąż staram się odnaleźć jakieś dodatkowe informacje na ich temat. Pod koniec 2018 roku na jednej z polskich aukcji odnalazłem deskorolkę łudząco przypominającą ROLFRON-a. Jest to francuska deska ROLLET, o niemalże identycznej budowie. Łudząco podobna wydaje się nawet górna powierzchnia deski. Niestety na chwilę obecną nie jestem w stanie przedstawić konkretnych faktów na temat podobieństw pomiędzy deskami ROLFRON, a ROLLET. Jednak jeżeli ktoś z was jest w posiadaniu informacji pozwalających ukazać te deski w nowym świetle, to czekam na kontakt.

 

Bookmark the permalink.

Comments are closed