Jak zbudowałem własną nartowrotkę

Pięć lat temu, gdy rozpoczynałem przygodę z projektem skatehistoria.pl, opublikowałem tekst na temat artykułu z czasopisma „Młody Technik”. Opisywano w nim jak wykonać od podstaw własną deskorolkę z dostępnych wówczas materiałów. Dziś w końcu mogę pochwalić się własną repliką/realizacją nartowrotki z 1978 roku… Co więcej, od 15 marca 2019 r. stanie się jednym z eksponatów USRR Skate-Museum w Mińsku!

Do wykonania własnej deski przekonał mnie sam autor artykułu, czyli Michał Zawodny. Jego zdaniem konstrukcja nartowrotki była bardzo prosta, a koszt materiałów do jej wykonania niewielki. Postanowiłem zatem przekonać się, czy rzeczywiście tak jest i po raz kolejny zabrałem się za lekturę artykułu „Budujemy nartowrotki”. Tym razem jednak zwracając uwagę na wszystkie szczegóły techniczne.

Według opisu zawartego w artykule, „nartowrotka zbudowana jest z trzech części, tj. pokładu-deski, do spodu której przymocowano za pomocą wkrętów przednie kółka wrotek wraz z ich osiami”. Musiałem zatem zdobyć oryginalne wrotki z tamtej epoki. Jako pierwsze w moje ręce trafiły wrotki firmy Hudora. Okazało się jednak, że są to wrotki współczesne i niestety nie będą nadawać się do wykorzystania. Postanowiłem zatem „przekopać” jeden z popularnych serwisów z ogłoszeniami, aby odnaleźć właściwy model. Przy odrobinie szczęścia trafiłem na używane wrotki marki Sigma, które według sprzedającego kupione były na początku lat 80-tych ubiegłego wieku. Wiek wrotek się zgadzał. Cena z resztą też, za jedyne 19 zł stałem się posiadaczem przyszłych trucków mojej nartowrotki.

Projekt nartowrotki (fot. Młody Technik, nr 6/1978)

Oryginalny projekt zakładał wykonanie „pokładu” ze sklejki o grubości 18-20 mm lub z płyty stolarskiej, ewentualnie z dobrej jakościowo deski sosnowej. Oczywiście wybór padł na sklejkę. Niestety jedyna grubość na jaką udało mi się trafić to 10 mm. Doszedłem do wniosku, że nie będzie to aż tak duże rozminięcie się z oryginalnym projektem i przystąpiłem do obróbki deski. Wymiary nartowrotki to 70 cm długości i 19 cm szerokości. Dzięki kupnie sklejki 80 cm x 40 cm mogłem zaopatrzyć się w dwie deski. Druga leży i czeka, aż zdobędę drugą parę wrotek.

Do pomalowania deski użyłem dwóch puszek kolorowego lakieru w sprayu. Chociaż jak zaznaczał autor tekstu, pomalowanie deski nie jest konieczne, lecz można to wykonać dowolną farbą olejną, bądź nitro, lakierem bezbarwnym, czy też nasycić drewno pokostem. Zastosowałem się również do zawartej w artykule porady i zadbałem o to, aby „powierzchnia pokładu była szorstka i nie powodowała się ślizgania obuwia”. Początkowo myślałem o skorzystaniu z tradycyjnego papieru ściernego, potem jednak uznałem, że użyję normalnego griptape’u, który łatwiej będzie można dociąć do interesującego mnie wzoru. Rozmieszczenie griptape’u nawiązuje do desek produkowanych w Związku Radzieckim, natomiast litery „HPD”, to oczywiście skrót od „Historia Polskiej Deskorolki”.

Po obrobieniu „pokładu” przyszła pora na przytwierdzenie wrotek. W tym celu należało wywiercić po trzy otwory na każdy z wózków. Po rozkręceniu wrotek, zdjęciu szyny, usunięciu tylnych części, każdej z nich oraz pozbyciu się skórzanych pasków, mogłem je w końcu przymocować do deski. Do tego celu użyłem klasycznych montażówek ze współczesnej deskorolki. Jak przystało na projekt DIY, cały czas starałem się wykorzystywać materiały, które akurat miałem pod ręką.

Niestety zabrakło mi czasu oraz materiałów, aby wykonać element specjalny, w postaci masztu z przymocowanym żaglem. Mimo wszystko gorąco wierzę w to, że gdy Michał Zawodny opanował już jazdę na swojej nartowrotce, to takowy żagiel zamontował i z powodzeniem żeglował na niej po asfaltowych placach Polski Ludowej. Ja niestety nie miałem tyle odwagi, aby nawet na niej stanąć. Nie mówiąc już o jeździe. Chciałem za wszelką cenę wysłać ją w jednym kawałku do muzeum. Dlatego gdybyście byli kiedyś w Mińsku, to pamiętajcie, że takowe muzeum istnieje, a wśród jego zbiorów znajduje się eksponat z Polski.

Bookmark the permalink.

Comments are closed