Nervous Strong Company – GENESIS

W tym roku mija 20 lat od chwili gdy dwóch skejtów, pracujących wówczas w łódzkim skateshopie Metropolis, wpadło na pomysł wystartowania z własnym brandem deskorolkowym. Obecnie Nervous Strong Company to marka solidnie zakorzeniona w polskiej deskorolce, która pomimo swoich lat i chwilowych trendów na rynku, mocno trzyma się na fali. Jak zatem wyglądały początki Nervous Strong Company i czy od zawsze firma produkowała deskorolki? Tego dowiecie się z lektury poniższego tekstu.

Reklama Nervous Strong Company (INFOmagazine 08/2005)

Rok 2013, w brytyjskim Leeds rozegrano finały europejskiej edycji Vans Shop Riot, w której uczestniczyła załoga Nervous Shop. Awans do finałów chłopaki zagwarantowały sobie podczas polskich eliminacji, rozegranych w Rzeszowie, w dosyć trudnych warunkach psychofizycznych – dzień po dniu deskorolki. Do Wielkiej Brytanii pojechała trójka raiderów w składzie: Piotr Ebert, kontuzjowany Łukasz Kuza i Dominik Jaworowski. Chłopaki dotarły na miejsce w obowiązkowej asyście Bartka Milczarka, który dopingował polskich zawodników, w ich zmaganiach z europejską czołówką, a także w towarzystwie Rafała Wojnowskiego i jego aparatów. Co prawda nie udaje im się zająć żadnego znaczącego miejsca, jednak po raz kolejny załoga Nervousa przypomina, że należy najlepszych w kraju. Podobnie jak w 2010 roku, gdy podczas Infomagazine Awards zgarniają tytuł Teamu Roku 2009. Dziś, w 2020 r. Nervous nadal nie zwalnia i udowadnia, że przy odrobinie pomysłu i szczęścia, można stworzyć dobrze prosperujący brand, który przez ostatnie dwadzieścia lat mocno angażował się w rozwój naszej rodzimej deskorolki. Dowodzi tego chociażby pokaźna lista osób z całej Polski, które przewinęły się przez team lub były z nim związane. Są to m.in.: Bartek Milczarek, Jarek Pijewski, Jacek Jakubowski, Julek Poleszczuk, Łukasz Kuza, Jurek Wyszomirski, Dominik Jakobczyk, Dominik Jaworowski, Kuba Chęćka, Piotrek Ebert, Rafał Modranka, Piotr Dabov, Piotr Szwejda, Dominik Ronduda, Krzysiek Sereczynski, Bartek Czarnecki, Piotr Kiełb, Sławek Gliński, Tomek Szkiela, Kuba Bączkowski, Albert Domański, Robert Chudaszek i Paweł Walczak.

Jarek Pijewski i Bartek Milczarek w Metropolis Skateshop

Wróćmy jednak do samego początku. Mamy rok 2000. Na ulicy Piotrkowskiej działa legendarny skateshop Tomka Franta – Metropolis, który mocno wspierał lokalną scenę deskorolkową. To w nim wspólnie pracowali Jarek Pijewski oraz Bartek Milczarek, który tak wspomina początki powstania marki Nervous – „którejś zimy zaczęliśmy rozmawiać o tym jakby założyć cos swojego i robić rzeczy jakie się chce. Sprzedawaliśmy wtedy tony rzeczy od R Pure Denim dla której jeździliśmy we trojkę z Tomkiem Frantem, którego to był sklep. Pomyślałem, że skoro ludzie przychodzą i proszą o te rzeczy, bo my je reprezentujemy, to równie dobrze byłoby przelać swoje pomysły i ideały na produkty”. Tak naradził się pomysł na nową markę, która od początku miała korespondować z tą bardziej hardcorową deskorolką zza oceanu. Inspiracji było wiele: Zero, Pig wheels, Toy Machine, Emerica, Black Label czy Foundation, które dopiero co wypuściło film „Nervous Breakdown”, namiętnie katowany w skateshopie na Piotrkowskiej.

Jarek Pijewski w pierwszej pełnostronicowej reklamie Nervousa

Nazwa brandu miała być niejako efektem syfu jaki pozostawiali po sobie skejci przychodzący do skateshopu Metropolis. Palili papierosy i straszyli nieco klientów swoim językiem, co działało na nerwy Bartka Milczarka. To właśnie podczas jednej z takich akcji Igor ‘Mixer’ Tomaszewicz miał powiedzieć „nie bądź taki nerwus”. Do tego wspomniany już film od Foundation i kawałek od grupy Black Label, o takim samym tytule, sprawiły, że nie było innego wyjścia – firma musiała nazywać się Nervous. Plan był prosty: wykombinować po 10 tys. złotych na głowę i wystartować z produkcją. Bartek Milczarek pożyczył pieniądze od swojego wujka z Niemiec, a Jarek Pijewski od rodziców. Potrzebne było tylko logo. Za jego powstanie odpowiedzialni byli Jester, czyli Bartek Błażejwski – autor pierwszch projektów graficznych oraz Bartek Milczarek. W tym celu oboje wybrali się do kafejki internetowej przygotować stosowny projekt. Zamysł był taki, aby zrobić w miarę klasyczny napis z logo przedstawiającym jakiegoś ptaka, np. orła. W Internecie znaleźli grafikę z gołębiem, która ostatecznie wylądowała po środku napisu zastępując literę „v”.

Reklama produktów Nervous w magazynie Ślizg (92/08-2003 r.)

Pierwszymi produktami był hardware: łożyska, montażówki, portfele i piterki, potem bluzy, koszulki, paski i czapki z daszkiem. Były tez próby produkowania kółek i trucków, ale w tamtych czasach ciężej było z maszynami i materiałem. W 2000 roku w zasadzie nikt w Polsce nie bawił się w produkcję łożysk oraz montażówek, co zdaniem chłopaków było dobrym pomysłem na start. To właśnie ABEC 5 królują na pierwszej pełnowymiarowej reklamie Nervousa, która wylądowała w magazynie Dosdedos. Łódzcy skejci mogli sobie kupić tańsze łożyska, a nie dużo droższe amerykańskie. Ludziom podobało się, że firma była lokalna, a to przyciągało nowych klientów. Początkowe próby robienia ciuchów nie należały do udanych. Firma deskorolkowa, to ciężki kawałek chleba. Nie było łatwo i kosztowało to dużo stresu i czasu. Po wstawieniu rzeczy do kilku sklepów szukali następnych. Niektórzy mieli problemy z płatnościami i tu zaczynały się schody, a do tego w pierwszym dropie bluz, facet któremu zlecono produkcję popsuł wszystkie nadruki, które sprały się po pierwszym praniu. Głównym założeniem przy robieniu ubrań było proste logo i dobra jakość materiału. Chłopaki sami chodzili w ciuchach, które produkowali, pokazywali się w nich na zawodach i w ten sposób promowali swoją markę. Środowisko bardzo dobrze przyjęło nowy brand, zwłaszcza, że do tej pory królowały głównie firmy „rapowe”. Od samego początku koszulki i bluzy miały być szyte z grubego materiału, rękaw miał być gruby, a kaptur sterczący. „Chciałbym przypomnieć, że była to już era rapowa, więc facet z wąsami, który gdzieś tam otworzył sklep, wolał kupować tamte rzeczy, bo mu schodziły, a nie proste od nas” – dodaje Bartek Milczarek. W teamie Nervousa jeżdżą wówczas Jacek Jakubowski, Jarek Pijewski i Bartek Milczarek.

Pierwsza reklama przedstawiająca deski Nervous (2002 r.)

W 2002 roku rozpoczynają się prace nad wypuszczeniem pierwszej serii deskorolek z logiem Nervousa. Szczególnie mocno przyczynił się do tego Jester, który siedząc w Stanach zdobył namiary na fabrykę, która jak się okazało, robiła deski na wyłączność Jamiego Thomasa. Ci z kolei podesłali kontakt do wytwórni desek Generator,  w której ogarniano deski dla DLX’a z San Francisco,  o czym panowie z Nervousa dowiedzieli się trochę podstępem. Otóż właściciel  fabryki nie mógł wówczas zdradzić, dla których firm robił blaty, ale po zapytaniu o materiały z produkcji wysłał zdjęcia sekwencji promodelu deski Jacka Jakubowskiego, na której po zzoomowaniu widać było całą paletę DLX’a. Więc wiadomo było, że robili też deski Real i Anti Hero. Deski produkowane były tam przez kolejne 15 lat (później przez jakiś czas robione były w Niemczech, a od 2020 roku produkcja ponownie wróciła do Generatora). Wraz z pierwszą zamówioną dostawą desek, do Polski dotarł pierwszy promodel Nervousa, czyli blat Jacka Jakubowskiego, z uśmiechniętym gołąbkiem, z obrożą na szyi.

Plakat z wyjazdu „Bomba Tour”

Rok 2004 przyśpiesza rozwój marki. Latem tego roku team Nervosua wyrusza w Polskę na wspólny wyjazd z ekipą POGO. „Bomba Tour”, bo taką otrzymał oficjalną nazwę, przez wielu porównywany jest do podobnej imprezy – „Malita & California Tour” z przed dwóch lat. „Bomba Tour” odbywał się w dniach 20-29 sierpnia i odwiedził łącznie 10 miast. Były to kolejno: Łódź, Puławy, Chrzanów, Katowice, Wrocław, Brzeg, Leszno, Poznań, Płock, Ełk i na zakończenie Warszawa. Impreza była dopracowana w nadrobniejszych szczegółach, posiadała oficjalny harmonogram i pełną obstawę medialną. Oprócz Andrzeja Skrobańskiego, czyli przedstawiciela INFOmagazine, w wyjeździe wziął udział Szymon Gruszecki, dzięki któremu „Bomba Tour” miał swoje wejścia na antenie MTV. W dobie raczkującego Internetu i niebędącego jeszcze nawet w planach Youtube czy Instagrama, takie wydarzenia były motorem napędowym wielu młodych zajawkowiczów, którzy mogli zobaczyć na swoich lokalnych skateparkach lub spotach, demo zawodników, których do tej pory znali tylko z VHS-ów lub gazet. Warto dodać, że w tym samym roku startuje Nervous Skateshop i co ciekawe w miejscu, w którym wszystko się zaczęło, czyli Piotrkowskiej 80, gdzie mieścił się Metropolis. Do grona inwestorów dołączyło wówczas kilka nowych osób, w tym Marek Kluska, który do dziś pełni funkcję prezesa spółki.

Reklama w INFOmagazine (nr 4, 2004)

Obecnie Nervous Strong Company, to rozpoznawalna w całej Polsce marka deskorolkowa, dlatego na zakończenie pozwoliłem sobie zapytać Bartka Milczarka o to, czy widzi różnicę w prowadzeniu skatebiznesu 20 lat temu i teraz w 2020 r. Odpowiedź, którą mi udzielił, może być celną uwagą dla wszystkich tych, którzy zaczynają swoją przygodę w skatebiznesie lub mają to w planach. „W dzisiejszych czasach Internetu i klikania w telefon na pewno jest łatwiej o dostępność wszystkiego. Wystarczy wyszukać w Google. Wtedy były drukowane skatemagazyny i czekanie, aż wyjdzie kolejny numer, co było zajawką i ekscytacją. Wydaje mi nie, że bardziej pamiętało się te wszystkie drukowane rzeczy a teraz migający ekran, skrolujacy kciuk i prawie codziennie nowe rzeczy, miażdżą ludziom głowy. Sprzedawanie online jest mega ułatwieniem, w porównaniu do dzwonienia z ofertą. Social media na pewno pomagają, ale tez są nieco zakłamaniem przekładania się tego na profit, bo nie koniecznie like i followersi podnoszą sprzedaż, to wszystko weryfikuje się każdego miesiąca. Generalnie ma to duży wpływ na trafienie targetu do ludzi z zewnątrz i bez tego dzisiaj się nie możemy obejść”.

Prezentacja Nervous Skateshop w INFOmagazine (nr 51, 2013 r.)

 

Reklama Nervous w magazynie Dizaster (nr 1, 2005 r.)

Bookmark the permalink.

Comments are closed