Historia kraśnickiej deskorolki w dwóch aktach

Lata 90-te to dla wielu osób porządny sprawdzian wytrwałości skateboardowej zajawki. W mniejszych miejscowościach i do tej pory ciężko ze sprzętem, który zamawiany jest zazwyczaj przez internet. Wówczas w grę wchodziły wyjazdy do większych miast. Na pchlim targu kupowało się deski, które były używane już przez kilka osób, tak samo było z ciuchami. Dlatego zebranie kasy na PKS lub pociąg było jeszcze większym wyczynem. Podróż do stolicy lub np. Lublina to było marzenie. Praktycznie nikt nie myślał o tym, aby wyjechać do Pragi lub Berlina. Po prostu żyło się w Polsce, takiej, a nie innej. Posłuchajcie co mają do opowiedzenia Robert Ściolny (Bzyko) i Wiktor z Kraśnika. Dodam tylko, że materiał nagrano w 2003 roku.

Pozdrowienia dla kraśnickiej ekipy, a zwłaszcza dla niejeżdżących już Bogieny, Siwego, Barbie oraz Wiktora i Bzyko, którzy opowiedzieli o swoich początkach.

Bo deskorolkowanie trzeba mieć w sobie – Wiktor Rymarczyk

Bookmark the permalink.

Comments are closed