10 lat z Lines of Bielawa

Już za kilka dni kolejna edycja Lines of Bielawa – imprezy, która nieprzerwanie od 2008 roku jest jednym z najważniejszych deskorolkowych wydarzeń w Polsce. Z okazji 10-lecia zawodów głos oddałem Bońkowi Falickiemu, który w kilku zdaniach podsumuje to czym jest to miejsce i dlaczego co roku ściąga tylu skejtów. Zatem zanim zaczniecie się pakować, to koniecznie sprawdźcie jak wiele pracy jest potrzebnej w organizację deskorolkowego Woodstocku!

– Dlaczego akurat Bielawa? Nie było innego, bardziej dostępnego, miejsca w Polsce?

– Wszystko się zaczęło od Darka Owczarka, który nieswojsko „wniknął”. Jak wiadomo, modne jest mówienie „ja nie wnikam” – na zasadzie ignorance is bliss. Darek w 2006 pracował w wydziale inwestycji urzędu miasta Bielawy i przy okazji planowania utworzenia skateparku w Bielawie „wniknął”. Czyli zrobił research, poczytał, przeanalizował, przemyślał, a następnie doszedł do wniosku, że do mnie zadzwoni. Wtedy prawie każde każde miasto w Polsce budowało katalogowe skateparki a la „quarter-funbox-bank”. 

W Bielawie, dzięki „wnikaniu”, powstał projekt jednego z pierwszych nietypowych skateparków w Polsce. Później były zawody na otwarcie parku, na które przyjechała masa osób. Wtedy władze Bielawy zobaczyły, że jest duże zainteresowanie skateboardingiem i że warto tę imprezę powtarzać cyklicznie. A jak cyklicznie, to trzeba się nad tym zastanowić, żeby to było fajne wydarzenie. W ten sposób, rok później, odbyła się pierwsza edycja Lines of Bielawa. 

A propos „dostępności” Bielawy – Bielawa jest tak samo dostępna jak każde inne miasto w Polsce, haha. Dla kogoś z Wrocławia Warszawa jest bardziej niedostępna niż Bielawa. Jednym z założeń Linesów jest element skateboardingu, jakim jest „podróżowanie”. Jeżdżenie w kółko u siebie na podwórku też jest jakąś częścią deskorolki, ale podróżowanie też. Więc wszystko pasowało do siebie.

Dominik Jaworski na okładce Info #42(fot. A. Skrobański, 2011)

Dominik Jaworski na okładce Info #42(fot. A. Skrobański, 2011)

– Skąd zatem pomysł na taką formułę zawodów, czy podpatrzyłeś ją na jakichś innych imprezach?

–  Takiej formuły zawodów nie było i nie ma na żadnych zawodach na świecie. We wszystkich zawodach na jakich jeździłem, lub jakie oglądałem, brakowało mi czegoś. Zawsze mnie bolały oczy, jak widziałem kogoś, kto w trakcie swojego przejazdu zjeżdża np. z jakiegoś quartera, robi jakiś trick na piramidzie, wjeżdża na przeszkodę po przeciwległej stronie i schodzi z deski. A następnie znów wskakuje na deskę, zjeżdża, robi trick, wjeżdża na coś i schodzi. I tak w kółko. To tak jakby ktoś w minirampie robił w kółko rock to fakie i tailtap przez cały czas. Moim zdaniem it sucks – wiem, teraz pewnie ktoś się obraził za to, że wyrażam swoje zdanie haha! Ci, którzy mieli okazję oglądać i przede wszystkim poczuć finałowy przejazd Willy Akersa na Mentorze wiedzą o co mi chodzi. Podobnie jest też przecież jak się po prostu jeździ na desce – dużo fajniej jest zrobić np. 5 tricków w sekwie, niż robić każdy z nich pojedynczo. Lepiej się na to patrzy i lepiej się człowiek z tym czuje. Ja to tak widzę. I pomyślałem, że fajnie by było, gdyby były takie zawody, które zamiast skupiać się na zegarku, skupiają się na fajnej sekwie – czyli a clean and a sick line.

Kto oprócz Ciebie stoi za sukcesem LoB?

Myślę, że nie ma sensu się skupiać nad słowem „sukces”.
Przede wszystkim – wszyscy razem robimy bardzo fajny event. Jest to każdy, kto był na Lines of Bielawa, kto nadal na nie jeździ – cała masa zajawkowiczów. Linesy są dla skaterów, dla ich znajomych, dla całego tego klimatu. Każdy z tych ludzi współtworzy tę imprezę, każdy z nich swoim uczestnictwem pisze historię. Nieważne czy wygrał Best Trick, czasami ten uśmiech do kogoś powoduje, że dla tej osoby atmosfera imprezy jest jeszcze lepsza.

Obok wszystkich uczestników, to wiadomo – samorząd w Bielawie, który pomimo zmian po wyborach parę lat temu, widział, że Linesy są czymś bardzo wyjątkowym. Pamiętam jak nowy burmistrz naprawdę ćwiczył u siebie przed domem jazdę na desce, bo chciał się przejechać na otwarcie ósmej edycji. On naprawdę chciał zrozumieć deskorolkę – a przede wszystkim – „wniknąć”. Coś fantastycznego.

Ale na tym nie koniec. Bez fachowego podejścia do zaplecza technicznego ze strony ludzi z bielawskiego Osiru wiele rzeczy na miejscu nie wyglądałoby tak, jak obecnie wygląda. To są rzeczy, których się nie widzi, dopóki coś nie nawali. A jak wszystko sprawnie działa, to się tego nie docenia i się traktuje to jako coś zwykłego. Ale ich praca nie jest zwykła, bo oni to robią już po raz dziesiąty i generalnie nie było większych faili.

Kolejny czynnik współtworzący Lines of Bielawa to „niedostępna” lokalizacja, haha, z całkiem sporą skateplazą zaprojektowaną w taki sposób, aby jak najwięcej osób mogło jednocześnie z niej korzystać. Wokół niej spory zielony obszar, odpowiednia infrastruktura, możliwość zorganizowania pola namiotowego etc.

I nadal nie koniec haha. Jest kilkanaście bardzo ważnych osób, które co roku pracują w organizacji. I nie robią tego dobrze, ale robią to bardzo dobrze. Sędziowie mają gigantyczną odpowiedzialność na sobie, nie tylko ze względu na rangę imprezy, ale przede wszystkim ze względu na to, że sami na siebie nakładają tak wielką odpowiedzialność. Dlaczego? Bo strasznie im zależy na tym, żeby jak najsprawiedliwiej każdego osądzić. Więc nie wystarcza znajomość tricków i spostrzegawczość. Wyniki są też w pełni publikowane, łącznie z punktami, dzięki czemu jest pełna przejrzystość. Niestety nadal na niektórych zawodach w Polsce podaje się pierwsze kilka miejsc, lub finał i tak naprawdę nic nie wiadomo o jakości sędziowania. Albo sędziuje się kilku riderów jeżdżących na raz, co jest absurdem – o tym też już sporo zostało napisane.

Lines Of Bielawa otrzymuje tytuł wydarzenia roku podczas INFOmagAWARDS 2010. (Fot. Info #41, 2011)

Lines Of Bielawa otrzymuje tytuł wydarzenia roku podczas INFOmagAWARDS 2010. (Fot. Info #41, 2011)

Obok sędziów są jeszcze komentatorzy, którzy mają jeszcze w inny sposób bardzo ciężką pracę – ich błędy są widoczne natychmiast, więc i oni mają mega odpowiedzialność. Dj’e – ta sama historia, chwila nieogarnięcia może położyć ważny moment w tracie całego eventu. Potem mamy „niewidzialnych ogarniaczy” (you know who you are), bez których po prostu by leżała jeszcze inna – nie wiem czy nie najważniejsza – część Lines of Bielawa.

Ale to jeszcze nie koniec tych, dzięki którym Linesy są takie, jakie są. Bez sponsorów – tych z tego roku, z zeszłego i ze wszystkich poprzednich lat – nie byłoby możliwości nie tylko takiej puli nagród, ale również też dużej części atmosfery, standów, teamów i dużej części całego klimatu jednej wielkiej skate-rodziny.

I to nadal nie koniec. Jest jeszcze cała masa osób, która pomaga, i bez których Linesy nie byłyby tym, czym są. Maku buduje w tym roku dwie skocznie przez samochów i płonącą bramę do nieba (lub piekła), Niki robi drogowskazy, Radar pewnie znów będzie robił przekozackie zdjęcia, nie pisząc już o najbardziej zajavkowym kamerzyście na wschód od Atlantyku – polskim Ty Evansie – czyli Mateju.
I na pewno jeszcze zapomniałem dopisać dziesiątki osób i organizacji, które tworzą Lines of Bielawa, za co przepraszam.

– Jak wyobrażasz sobie LoB za 10 lat? Czy będzie więcej Best Tricków, a mniej zawodów?

Te Best Tricki de facto są też jakąś formą zawodów. Na innych zasadach. Myślę, że overkill Best Tricków by był tym samym, co objedzenie się 5 kilogramami czekolady. Stąd wydaje mi się, że proporcje będą podobne, natomiast na pewno będą się pojawiać różne nowe elementy w Best Trickach.

– Czy planujesz wprowadzić płonące obręcze do głównej imprezy?

Nie wiem czy kopiowanie jest aż tak ważne. Jest jeszcze tyle fajnych rzeczy, których nikt jeszcze nie zrobił wcześniej. Fajnie jest robić rzeczy nowe.

– I na koniec najważniejsze pytanie: Dlaczego to nadal robisz?

Ponieważ uważam, że polska scena deskorolkowa potrzebuje takiego eventu. Skomplikuję twierdzeniem, że dziś z innych powodów niż 10 lat temu.

Już 9 lipca dowiemy się, który ze skejtów zdobędzie tytuł najlepszego zawodnika 10-tej edycji i tym samym zapisze się na kartach deskorolkowej historii Lines of Bielawa.

Do tej pory wygrywali:

2008 r. – Kuba Titaniec
2009 r. – Bartek Górka
2010 r. – Michał Mucha
2011 r. – Bartek Górka
2012 r. – Maxim Habanec
2013 r. – Maxim Habanec
2014 r. – Tomek Ziółkowski
2015 r. – Kacper Jakóbczyk
2016 r. – Bartek Górka
2017 r. – ?

pl_2017

Bookmark the permalink.

Comments are closed